FacebookTwitterPinterestGoogle+Share

Poszukiwany, poszukiwana

Poszukiwany, poszukiwana

Okres wakacyjny to nie tylko czas urlopów i wyjazdów wycieczkowych, ale również moment, kiedy wielu ludzi wyjeżdża za granicę w celach zarobkowych. Wyjeżdżają nie tylko ludzie młodzi, korzystający z letniej przerwy na uczelniach. Również osoby w kwiecie wieku, które w ten sposób próbują podreperować domowy budżet. Lato to również czas, gdy notuje się najwięcej zaginięć.

Współczesny świat jest przesiąknięty technologią, która pozwala nas zlokalizować, namierzyć a nawet podsłuchiwać i podglądać. Ludzie codziennie są obserwowani przez tysiące kamer monitoringu na ulicach, w parkach i na parkingach, w pracy czy w centrach handlowych. Codziennie zostawiamy po sobie elektroniczne ślady w postaci logowania do sieci telefonicznej, wysłane wiadomości sms czy używanie internetu i komunikatorów. Pomimo pozostawiania elektronicznych śladów, tysiące ludzi ginie co roku bez wieści.

Jedno miasto rocznie

W Polsce co roku ginie około 20 tys ludzi. Według jednej z najbardziej rozpoznawalnych instytucji non profit ITAKA, która pomaga odszukać osoby zaginione, blisko 25 proc. zgłoszeń dotyczy Polaków wyjeżdżających za granicę – głównie w celach zarobkowych. Jak na ogromną liczbę osób wyjeżdżających, 25 proc z 20 tys. zaginionych w masie wyjeżdżających wydaje się być niewiele, ale mimo wszystko, to nadal ogromna liczba. Około czterech tysięcy ludzi: to tak jakby co roku znikała jedna mała miejscowość w Polsce. W całej UE codziennie zgłasza się zaginięcie pięciu obywateli Polski. Dane zbierane przez ostatnie lata – głównie przez fundacje – wskazują niestety tendencję wzrostową. Rok rocznie znika coraz więcej ludzi wyjeżdżających za granicę. Najwięcej zgłoszeń dotyczy przede wszystkim osób wyjeżdżających bez przygotowania lub znajomości lokalnego języka. Co roku udaje się uwolnić lub rozbić, kolejne szajki zorganizowanych grup przestępczych, które korzystając z naiwności i desperacji ludzi, wywożą za granicę – często w zupełnie innym kierunku niż było to ustalane – do miejsc, gdzie ludzie zmuszani są do pracy. To tak zwane nowoczesne niewolnictwo. Zazwyczaj po kilku miesiącach a nawet tygodniach, takie osoby się odnajdują. Część zaginionych stanowią również osoby, które nie chcą być odnalezione.

Ucieczka od przeszłości 

Wyjazd za granicę, to nie tylko sposobność do okresowo lepszych zarobków czy zdobycia doświadczenia i nauki języka. Wiele osób traktuje to jako nowy początek. Niepowodzenia życiowe w Polsce, chęć zmiany otoczenia, ucieczka od problemów finansowych i rodzinnych. Wybierają wyjazd za granicą, by na nowo ułożyć swoje życie zawodowe i prywatne. Większość wyjeżdżających pozostaje w bliskim kontakcie ze rodziną i przyjaciółmi. Zdarzają się jednak przypadki, i to nie rzadkie, gdy ktoś wyjeżdża, nie zostawiając bliskim żadnych, zostawiając fałszywe informacje lub zwyczajnie odchodzi bez słowa po to, by zniknąć. Gdy kontakt się urywa, naturalne jest, że bliscy próbują odnaleźć swoje dzieci, rodzeństwo, męża czy żonę. Osoby te, wcale nie chcą być odnalezione i mogą to zrobić w świetle prawa bez konsekwencji. Ich decyzja o całkowitym zerwaniu z przeszłością jest w pełni świadoma, choć przyczyny podjęcia takiej decyzji mogą być różne. W takich przypadkach, jeśli ktoś „ukrywa się” przed bliskimi i jeśli zostanie odnaleziony lub wylegitymowany i rozpoznany przez policję, może sam zdecydować o tym, czy jego miejsce pobytu zostanie ujawnione rodzinie. Prawo nie zabrania zrywania kontaktu, ale musi być jasna informacja, że żyjemy i mamy się dobrze. Kontakt z rodziną bywa też zerwany z powodów ekonomicznych i ambicjonalnych. Wyjazd za granicę okazał się klęską i osoby takie nie potrafiąc pogodzić się z niepowodzeniem, postanawiają zerwać kontakt z bliskimi lub uznają, że rodzina będzie im tylko przeszkadzać w „karierze”. Takich przypadków jest coraz więcej i, o ironio, lepiej by było ich jak najwięcej, bo w innym przypadku, los zaginionych bywa naprawdę nie do pozazdroszczenia.

Szukanie igły w stogu siana

W tym, by tę igłę odnaleźć pomagają przede wszystkim fundacje takie jak ITAKA (chyba najbardziej znana polska fundacja działająca zarówno w Polsce jak i za granicą). Polska organizacja w Wielkiej Brytanii MISSING ZAGINIENI, pomaga odnaleźć nie tylko zaginionych Polaków, ale każdego, kto zgłosi zaginięcie na ich stronie. Szukają również obcokrajowców, którzy zaginęli w naszym kraju. Na stronie organizacji można zobaczyć setki profili poszukiwanych ludzi z opisem gdzie i kiedy ostatnio ich widziano oraz zdjęcia.

Dzięki portalom społecznościowym, serwisom internetowym informacje o zaginięciach – zwłaszcza dzieci – rozprzestrzeniają się błyskawicznie i mają często ogromny zasięg jeśli chodzi o liczbę odbiorców informacji. Facebook czy Twitter jest wykorzystywany nie tylko przez fundacje i stowarzyszenia, które pomagają odnaleźć zaginionych. Bardzo często bliscy zaginionych sami podejmują aktywnie działania, zakładając profile, które angażują czasem dziesiątki tysięcy osób, pomagających odnaleźć szukaną osobę. Tak było w przypadku głośnej sprawy Katarzyny Kobieli, która zaginęła w 2011 roku. Jej brat założył profil na Facebooku „Zaginiona Katarzyna Kobiela”, gdzie umieścił wszystkie informacje oraz prośbę o pomoc w poszukiwaniach. Profil polubiło i udostępniło blisko 50 tys. użytkowników serwisu, którzy również w realnym świecie próbowali pomóc w poszukiwaniach, przeczesując okolice Sieradza na własną rękę. Niestety finał tej sprawy okazał się tragiczny. Po trzech miesiącach poszukiwań kobieta została odnaleziona martwa w lesie. Polska Policja szuka również osób zaginionych z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii identyfikacji DNA, która pozwala z niemal 100 proc. pewnością potwierdzić tożsamość osoby porównując zgromadzony materiał genetyczny z DNA odnalezionego ciała lub osoby o nieustalonej tożsamości. Nadal jednak największą skuteczność odnoszą działania operacyjne policji i szukanie przy pomocy tradycyjnych plakatów.

W Wielkiej Brytanii wielokrotnie udało się odnaleźć poszukiwanych, gdy plakaty z informacją o ich zaginięciu pojawiały się w polskich sklepach. Zazwyczaj osoby te nie miały pojęcia, że ktoś ich szuka.

Ślad po nich zaginął

„25 kwietnia około godziny 13.00 wyszła z domu w samej koszulce, z portfelem w ręku i do tej pory nie dała znaku życia. Nie zabrała ze sobą telefonu, dokumentów ani żadnych rzeczy osobistych”

„Wyszła z domu mówiąc, że idzie na dyskotekę. Jak się potem okazało kamery zarejestrowały ją na promie płynącym do Szwecji. Tam była widziana po raz ostatni o godz. 19.30 i ślad się urywa”

Te i wiele innych zgłoszeń można odnaleźć na stronach różnych fundacji oraz dedykowanej stronie policji niemal w każdym kraju. Najbardziej dramatycznie są zaginięcia dzieci, tym bardziej, że po latach zarówno ich pamięć jak i wygląd, mogą bardzo utrudnić identyfikację. Dzieci też najczęściej padają ofiarą porwań. Sporo osób – zwłaszcza starszych – znika z powodu demencji lub innych chorób wpływającej na percepcję. Bardzo dużą część stanowią zgłoszenia osób nieletnich, które zwyczajnie uciekły z domu. Część ludzi chce zniknąć, nie zdając sobie chyba do końca sprawy z tego, jaki dramat przeżywają ich bliscy w związku z ich decyzją. W Polsce ginie ponad 20 tys. osób rocznie, w Wielkiej Brytanii co roku jest prawie 250 tys. zgłoszeń dotyczących zaginięcia. Szczęśliwie ogromna większość z tych osób się odnajduje. Wiele rodzin żyje jednak przez lata w zawieszeniu, prowadząc poszukiwania i oczekując wieści o swoich zaginionych dzieciach, rodzeństwie czy współmałżonku. Niestety liczba nieodnalezionych pomimo optymistycznych statystyk wciąż rośnie. Co roku bowiem kumulują się niewyjaśnione spraw. Niektóre sięgają nawet wczesnych lat 90-tych.

Maria Śliwińska / TwojaAnglia.co.uk

 

FacebookTwitterPinterestGoogle+Share